Ten wielki pluszowy miś jest absolutnie bezpieczny i zarazem łagodny jak owieczka. Jest kilka teorii wyjaśniających pochodzenie tych psów. W Niemczech utrzymuje się, że w XIX w. żył rajca miejski Leonbergu, Heinrich Essig, pasjonujący się hodowlą psów. Około 1840 r. postanowił wyhodować psa, który wyglądałby niczym lew z herbu miasta (Leonberg to w wolnym przekładzie Lwia Góra). W tym celu skrzyżował bernardyna i nowofundlanda. Pierwszy zarejestrowany oficjalnie miot z tego połączenia urodził się w Leonbergu w 1846 r. i od nazwy miasta nadał nazwę całej rasie. Wedle innej teorii leonberger jest w prostej linii potomkiem tzw. psów alpejskich, które niegdyś były rozpowszechnione w północnej części Alp i przed laty wymarły w tym regionie, ustępując miejsca bernardynom. Wiadomo, że książęta Metternich już w 1625 r. hodowali psy, co do joty odpowiadające dzisiejszemu wzorcowi leonbergera. Wedle tej teorii to nie miasto dało imię psom, lecz odwrotnie: psy nazwały miasto. W mieście tym - o nieznanej dziś nazwie - organizowano słynne psie targi, na których sprzedawano także alpejskie olbrzymy.